0
Twój koszyk jest pusty.

Recenzje-artykuły-wywiady - reviews - interviews - articles


29.10.2018

FEVER "Obey" - Rockarea

Podoba mi się brzmienie tych dwóch kompozycji. Ze zwyczajnego rockowego instrumentarium płynie tu spora dawka przestrzeni. Dlatego też pochwalić muszę producenta. Słyszałem sporo heavy metalowych płyt w klasycznym stylu wyprodukowanych w MP Studio. Tym razem chyba wyszło zza tej konsolety coś bardziej współczesnego. Odnoszę wrażenie, że takiego grania potrzeba nam na polskiej scenie. Niby ciężkie, ale melodyjne do tego stopnia, ze aż przystępne.

Singiel przykuwa uwagę od pierwszych dźwięków. Porządne riffowanie sprawia że wiemy że będzie to solidne rockowe granie. Dobrze zbalansowany przester gitary rytmicznej do solówek, które pojawiają się również w bardziej piszczącej, klasycznie metalowej formie, również na plus. Może i gitary rytmiczne szyją dość przewidywalne palety dźwięków, ale nie mam tego za złe - dość dobrze się tego słucha, a za drugim razem już jestem w stanie zaśpiewać refren - jest więc i radiowy potencjał.

Kiedy usłyszałem pierwsze frazy wyśpiewane przez wokalistę zacząłem się zastanawiać do czego to doprowadzi na dłuższą metę. Bowiem głos Patryka Młynarskiego jest tubalny w sposób jaki przyrównałbym do wokalistów Trivium czy HIM (nie tak niski, ale mogę wybronić się z tego porównania). Ale przy nałożeniu kilku warstw w refrenach przekonał mnie do siebie bez zastrzeżeń.

Mniej entuzjazmu wywołał u mnie drugi kawałek, a tym samym więcej konsternacji. Klawiszowe tło dodaje bowiem do poprzedniego obrazu nieco gotyckiego wyrazu... takiej melancholii w nowoczesnym stylu (szczególnie że wykorzystano oprócz wspomnianej ściany brzmieniowej, brzmienie skrzypiec). Przez co wyobrażenie całości nieco zmieniło się w moich oczach. Nie to że na gorsze... po prostu nie wiem czy cała płyta będzie bardziej heavy czy bardziej klawiszowa.

Tak czy inaczej singiel spełnił swoje zadanie. Jestem zaciekawiony. Powiem więcej - w którymkolwiek kierunku przeważy szala - jakoś czuję, że całość przypadnie mi do gustu.

Piotr Spyra

10.09.2018

2Late " EASY " Blog Nawiedzonego - Andrzej Masłowski

Zanim pojawi się pełnometrażowy album, w ramach przedsmaku otrzymujemy profesjonalnie brzmiącą EPkę "Easy". Grupa nazywa się 2 Late, pochodzi z Warszawy, jednak swą twórczością próbuje dołączyć do zacnego grona southern-rockowców. No dobrze, do Lynyrd Skynyrd, Marshall Tucker Band czy The Outlaws jeszcze droga daleka, niemniej naprawdę nie jest źle. I o tym także przekonali się niektórzy oglądający Warszawian podczas wielu koncertów, w tym na Rawie Blues.
Tylko cztery nagrania, tj. trzy podstawowe, plus jedno dodatkowe. Grupa zapragnęła tak to właśnie przedstawić. I przyznam, że opadła mi przysłowiowa szczęka, gdy posłuchałem nieco ponad 7-minutowej ballady "It's Just The Start". Piosenka toczy się leniwie, wręcz rozmarzenie, aż gdzieś pod jej koniec śpiewający gitarzysta Artur Krystek wchodzi w piękny gitarowy dialog z Robertem Szenfeldem. Jedyna szkoda, iż to ala Wishbone Ash'owate granie nie zostało rozwinięte o kilka minut dłużej. Nie sądzę jednak, by 2 Late mieli ambicje głównie tworzyć na takiej niwie, wszak

10.09.2018

2LATE " EASY" - WYSPA FM.

2Late rozpoczął żywot jako due:t Artur Krystek i Robert Szenfeld – a historia ich spotkania to czysty zbieg okoliczności. Panowie poznali się w szkole muzycznej, do której uczęszczały ich dzieci. Okazało się, że wzajemnie doskonale się uzupełniają – Artur tworzył teksty i muzykę, a Robert znał techniki gry na gitarze. Z pierwotnego pomysłu na nazwę – Never Too Late – ostało się obecne 2Late. Oczywiście – na pogoń za marzeniami nigdy nie jest za późno. Sekcję rytmiczną zasilili Tymon Nowak na basie i Kamil Kukła na perkusji. Grupa jako inspiracje podaje Lynyrd Skynyrd, Pink Floyd, jak i współczesnych artystów - m.in. John Mayera. Ich muzyka jednak broni się sama, a jej brzmienie jest ciekawe i niezwykle ciepłe. Zespół mający już spory zestaw muzyki na swoim koncie postanowił uraczyć swoich fanów wydawnictwem EP.

10.09.2018

2Late "EASY" HEAVY METAL PAGES

Tracklista:
1.This Is The Time
2.Easy
3.It's Just The Start
4.Watch Out For Black Cats

15.05.2018

Recenzja NIE CHCEMY ZA WIELE w Artmundus:

STREFA 50 – Nie chemy za wiele (2018 Jimmy Jazz Records)

08.05.2018

HEAVY METAL PAGES o nowej płycie STREFY 50

Jak się bierze płytę do ręki, pierwsze co się rzuca w oczy to panowie z okładki, wystylizowani jak muzycy znanych mi zespołów southern rockowych. W sumie jest to dobry trop. Choć muzycy Strefy nie preferują mojej ulubionej odmiany tego stylu, czyli bardziej hardrockowej mutacji a'la Molly Hatchet, Blackfood czy 38 Special. Bliżej im do Lynyrd Skynyrd a nawet bardziej popowego The Eagles. Jednak gdy weźmie się historię Strefy 50 powstałej w 2009 roku, i zorientuje się, że pierwszy na czym się skupili, to ogrywanie standardów Creedence Clearwater Revival, to po prostu będziemy w domu. Muzyka, którą znajdziemy na "Nie chcemy za wiele" to nic innego niż country-rock z domieszkami bluesa, folku czy też rock'n'rolla. Dwanaście różnorodnych utworów zagranych jest z wigorem i przytupem. Kompozycje w umiejętny sposób nawiązują do klasycznych dokonań tego stylu, przesyconego westernowymi brzmieniami. Piosenki wydają się dość proste i melodyjne, ale w tym wypadku to tylko pozytywna cecha. Być może puryści wytkną muzykom, że są jakąś tam kopią i to nie najlepszą... Tylko kto dzisiaj takich uwag w ogóle słucha? W czasach gdzie wszystko zostało wymyślone liczy się interpretacja, szczerość i wiarygodność, a to wypada na korzyść zespołu. Czuć, że kapela żyje taką muzyką. Wartość tych walorów podkreśla również warsztat muzyków, który zdecydowanie przekracza muzyczną solidność. Cechą charakterystyczną Strefy, a zarazem dużym atutem jest barwa głosu wokalisty, gitarzysty, a zarazem lidera Waldemara "Dzikuna" Błaszczaka. Większość tekstów współgra z muzyką i ogólnie z wyobrażeniem z tym, co ma nieść ze sobą takie granie. W tym wypadku są jednak dwa małe zgrzyty, a chodzi o treść kawałków "Mistrz Sportu" i "Stres". Rozumiem, że zdrowy styl życia jest ważny, a i duma z osiągnięć polskich sportowców to wręcz patriotyczny obowiązek. Jednak nie bardzo pasuje mi to do tego albumu i jego przesłania. Być może wyolbrzymiam sprawę ale od niechlubnej płyty Breakout "Żagiel ziemi" nie lubię łączenia muzyki rockowej z sportową tematyką. Album nagrywany był w podstawowym składzie ale zespół wspomagała całkiem pokaźna gromadka dodatkowych muzyków. Dodało to więcej smaczków samej muzyce. Do realizacji i produkcji płyty nie mam też nic do zarzucenia. Sterfa 50, ich muzyka oraz album "Nie chcemy za wiele" niesie z sobą zabawę. Jest to niezmiernie ważne przy takim graniu. Nic dziwnego, że zespół bardzo wiele koncertuje, po klubach, festiwalach, imprezach plenerowych czy zlotach motocyklowych. Właśnie tam ludzie chcą się bawić, a Sterfa 50 właśnie im to daje. Country-rock to nie moja "bajka", nie wiele słyszałem płyt w takim stylu, niemniej zawsze staram się wyłapać coś pozytywnego dla mnie. W wypadku tego albumu są to, bardziej bluesowy "Hej ty" i bardzo 'biesiadna" i z dowcipem piosenka "Bo ja mam teścia". Ogólnie krążek "Nie chcemy za wiele" wydaje się niezłą propozycją dla fanów ostrzejszej odmiany country i mam nadzieję, że właśnie tak jest przez nich odbierany. Swojego czasu w radiowej "Trójce" audycje miał Korneliusz Pacuda. Jakiś czas temu zniknął mi z horyzontu. Dawno to było. Jednak dzięki niemu co nieco wiedziałem co się działo w country music. Teraz moja wiedza jest bliska zeru. Niemniej bardzo krotka orientacja, pozwoliła mi stwierdzić, że cała polska scena trzyma się nadal całkiem nieźle (jeżeli w dzisiejszej dobie można tak napisać o show bussinesie). Ciągle działają Szwed, Lonstar, Babsztyl są też nowe nazwy, jak choćby omawiani Strefa 50. No cóż ja sie cieszę, że mimo iż kolejny styl został zepchnięty na obrzeża głównego nurtu, nadal się trzyma, ciągle się rozwija i daje radość niewielkiej ale wiernej publiczności.
\m/\m/

27.04.2018

ROCKAREA o płycie STREFY 50

27.03.2018

Recenzja albumu SLECHTVALT

26.02.2018

Wywiad dla holenderskiego BONAVOX

JANUSZ STASIAK TELLING ABOUT HARDROCK BAND “KORPUS”.
Heiko Kleine-Neerken February 24, 2018 Interviews

20.02.2018

KORPUS u Marka Wiernika w "Markowym Programie" RDC

24.01.2018

MAGAZYNEK radiowej TRÓJKI z KORPUSEM

Tu możecie posłuchać audycji " Magazynek" w której gośćmi red. Piotra Barona, byli Janusz JOHAN Stasiak i Cezary DZIADEK Łostowski oczywiście z KORPUS.
LINK : https://www.polskieradio.pl/9/6254/Artykul/2001936,Magazynek-23-stycznia

15.01.2018

RESPEKT w ocenie Atmospheric

10.01.2018

RECENZJA " RESPEKTU" w RADIO SYGNAŁY OPOLE

Rockowa klasyka melodyjnie przywrócona do życia. Jedno zdanie idealnie opisujące cały krążek RESPEKT kapeli Korpus – legendy polskiego rocka lat 80.
Od pierwszych brzmień wydobywających się z głośników po umieszczeniu krążka w stacji wiadomo z czym mamy do czynienia – melodyjnie, ciężko, gitarowe riffy i agresywny wokal. Jako urodzony w haniebnym okresie końca XX wieku (hołdującemu rytmom disco polo), wdzięczny jestem za dostęp do materiałów z koncertów rockowych lat 80’, a powroty kapel ze „złotej, rockowej epoki” na scenę osobiście sprawiają mi ogromną frajdę i dają niesamowitą satysfakcję. Ale może zacznę od początku.Dla nieuświadomionych kapela KORPUS w latach 80. znajdowała się w elicie polskich rock bandów. Zdobywali laury gdzie tylko się dało, od I miejsca w swojej kategorii muzycznej na osławionym już i legendarnym Jarocinie 83’, przez Open Rock, Rock na Wyspie aż po Rock Galicję. Wielu wróżyło karierę, sławę i świetlaną przyszłość. Życie – jak to zwykle ma w zwyczaju – nieco te plany zweryfikowało: KORPUS zawiesza działalność w 1990 roku i słuch po nich ginie aż do 2013r. Pojawiają się głosy ogłaszające wielki powrót, koncerty i „Bal żebraków”, który był zdecydowanym wejściem zespołu na współczesną scenę muzyczną. Rok 2017 przynosi nam krążek zatytułowany RESPEKT.
Pomimo mojej przymusowej nieobecności w latach 80. mogę wnioskować (korzystając z dostępnych materiałów i opowieści „tych, co widzieli”), że okres ten brzmiał dokładnie tak, jak płyta, którą właśnie słucham i staram się opisywać. Wokalista Janusz Stasiak będący również autorem tekstów zadbał o to, by w żołnierskich słowach, zaledwie w dziesięciu utworach zawrzeć wszystko to, co większość z nas dręczy każdego dnia. Jeśli ktoś szuka wyszukanych metafor, czwartego dna skrzętnie ukrytego za przysłowiami, niech da sobie spokój – wiadomo o co chodzi i chodzi o to bardzo!Zdaję sobie sprawę, że część osób będzie się krzywić nad „odgrzewaniem i wspominaniem” zamierzchłych lat w melodyjnym, mocnym stylu, jednak warto wczuć się w klimat i jak najlepiej przyswoić słowa z którymi każdy znajdzie jakąś myśl wspólną (i przypuszczam, że nie jedną). Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że artyści (zwłaszcza klawiszowiec Włodzimierz Tyl) trwają w głębokiej fascynacji do starych partii Van Halen…
Zadziwiający jest przeskok z Poste Restante do Króla Żebraków – mamy wrażenie od klasycznego rocka teleportować się niemalże we wczesny punk, gdzie gitary szaleją w iście „brudnym” stylu, a wokal – pomijając warsztatowy kunszt i niemal chóralny styl – zdaje się za moment krzyknąć Punk’s not Dead!
Pisałem coś o przeskokach? Przygotujcie się na kolejną dawkę, gdyż ze starego garażu okupowanego przez punkową załogę przenosimy się na rockową salę balową, gdzie w rytmie utworu Esemes mamy okazję przytulić ukochaną i na chwilę odpłynąć. Co prawda – według mnie – utwór jest trochę za bardzo przesłodzony i … nienaturalny, obcy w stosunku do całej płyty. Nie jest to jedyna ballada na liście, towarzyszy jej jeszcze piosenka Tajemnice (w samym rytmie, wokalu i tempie jak najbardziej pasująca i idealnie komponująca się do całości krążka) oraz Nienasyceni (ta z kolei początkowo nieco zdaje się odbiegać od całości, w dalszej części jednak przyśpiesza i daje radę).Podsumowując zdecydowanie polecam starym i młodym fanatykom rocka – starym, by mogli powrócić wspomnieniami do stylistyki złotego, polskiego rocka, a młodym, by mogli go poznać w nowej, nieco nowocześniejszej formie zawierającej jasny przekaz tekstowy.

27.12.2017

album " Respekt": KORPUS-u w Metal Tample Respekt" album of KORPUS in Metal Tample