Recenzje-artykuły-wywiady - reviews - interviews - articles


27.03.2018

Recenzja albumu SLECHTVALT

Link do oryginału : https://www.moshville.co.uk/reviews/album-review/2017/01/review-slechtvalk-where-wandering-shadows-and-mists-collide/

 

TEKST : 

REVIEW: SLECHTVALK – WHERE WANDERING SHADOWS AND MISTS COLLIDE
NickJanuary 7, 2017 Album ReviewsNo Comments on Review: Slechtvalk – Where Wandering Shadows and Mists Collide

If the difficulty to pronounce a band’s name is any indication as to how hard they rock, then Slechtvalk are definitely in the top 10. The Dutch heavy metal quintet’s new release; Where Wandering Shadows and Mists Collide, should be on your must-listen list for 2017, with the album itself boasting heavy riffs, songs about power and fighting, and a beat that you can’t help but bang your head to.

The fast and furious style you find on Where Wandering Shadows and Mists Collide just screams (sometimes literally) heavy metal. The style in which the band plays is like Iron Maiden on steroids; and that’s something everyone should check out. This is noticeable with the clean, and melodic riffs found within the album, such as on the second track “Betrayed”.

However, being a band from mainland Europe, the influence of black metal is never far and as such, pops up more than once on the album. The harshness and sheer barbarity of the blackened metal on Wandering Shadows is immense, a wall of noise that demands to be listened to.

“March To Ruin” features some of the heaviest, and most evil sounding metal this side of Norway. This is especially prominent through the chorus, a demonic chant from singer Shamgar, with the rest of the band joining him in song whilst also blasting each of their own respected instruments. Towards the end of the song, long, depressive riffs are played courtesy of guitarist Seraph, before transforming into a more “traditional” heavy metal riff, merging the two genres perfectly. This track personally steals the show for me and earned itself quite a few listens due to that.

The beauty of Wandering Shadows is that it can combine the classic metal sound with a more contemporary, heavier style. The final track, “Homebound” manages to achieve this perfectly, with the song beginning furiously, being introduced with blastbeats by resident drummer Grimbold. The song plays at a slow and sludgy pace before transforming part-way through, with clean vocals, melodic even, and the rhythm section playing at a standard pace. The transformation of sludgy, blackened metal to more traditional heavy metal, and back again is so seamless that you wouldn’t even notice it unless you listened out for it.

Truly something special, Where Wandering Shadows and Mists Collide should be your first favourite album of 2017, and if all of this wasn’t enough to convince you, the cover art is by Raymond Swanland, acclaimed Magic: The Gathering artist, meaning it looks good enough to annoy your mum.

Where Wandering Shadows and Mists Collide is out now and is available from their online store and Amazon as a [amazon text=digital download&asin=B01N2GU2CE] (Amazon link supports our site)

26.02.2018

Wywiad dla holenderskiego BONAVOX

JANUSZ STASIAK TELLING ABOUT HARDROCK BAND “KORPUS”.
Heiko Kleine-Neerken February 24, 2018 Interviews

20.02.2018

KORPUS u Marka Wiernika w "Markowym Programie" RDC

24.01.2018

MAGAZYNEK radiowej TRÓJKI z KORPUSEM

Tu możecie posłuchać audycji " Magazynek" w której gośćmi red. Piotra Barona, byli Janusz JOHAN Stasiak i Cezary DZIADEK Łostowski oczywiście z KORPUS.
LINK : https://www.polskieradio.pl/9/6254/Artykul/2001936,Magazynek-23-stycznia

15.01.2018

RESPEKT w ocenie Atmospheric

10.01.2018

RECENZJA " RESPEKTU" w RADIO SYGNAŁY OPOLE

Rockowa klasyka melodyjnie przywrócona do życia. Jedno zdanie idealnie opisujące cały krążek RESPEKT kapeli Korpus – legendy polskiego rocka lat 80.
Od pierwszych brzmień wydobywających się z głośników po umieszczeniu krążka w stacji wiadomo z czym mamy do czynienia – melodyjnie, ciężko, gitarowe riffy i agresywny wokal. Jako urodzony w haniebnym okresie końca XX wieku (hołdującemu rytmom disco polo), wdzięczny jestem za dostęp do materiałów z koncertów rockowych lat 80’, a powroty kapel ze „złotej, rockowej epoki” na scenę osobiście sprawiają mi ogromną frajdę i dają niesamowitą satysfakcję. Ale może zacznę od początku.Dla nieuświadomionych kapela KORPUS w latach 80. znajdowała się w elicie polskich rock bandów. Zdobywali laury gdzie tylko się dało, od I miejsca w swojej kategorii muzycznej na osławionym już i legendarnym Jarocinie 83’, przez Open Rock, Rock na Wyspie aż po Rock Galicję. Wielu wróżyło karierę, sławę i świetlaną przyszłość. Życie – jak to zwykle ma w zwyczaju – nieco te plany zweryfikowało: KORPUS zawiesza działalność w 1990 roku i słuch po nich ginie aż do 2013r. Pojawiają się głosy ogłaszające wielki powrót, koncerty i „Bal żebraków”, który był zdecydowanym wejściem zespołu na współczesną scenę muzyczną. Rok 2017 przynosi nam krążek zatytułowany RESPEKT.
Pomimo mojej przymusowej nieobecności w latach 80. mogę wnioskować (korzystając z dostępnych materiałów i opowieści „tych, co widzieli”), że okres ten brzmiał dokładnie tak, jak płyta, którą właśnie słucham i staram się opisywać. Wokalista Janusz Stasiak będący również autorem tekstów zadbał o to, by w żołnierskich słowach, zaledwie w dziesięciu utworach zawrzeć wszystko to, co większość z nas dręczy każdego dnia. Jeśli ktoś szuka wyszukanych metafor, czwartego dna skrzętnie ukrytego za przysłowiami, niech da sobie spokój – wiadomo o co chodzi i chodzi o to bardzo!Zdaję sobie sprawę, że część osób będzie się krzywić nad „odgrzewaniem i wspominaniem” zamierzchłych lat w melodyjnym, mocnym stylu, jednak warto wczuć się w klimat i jak najlepiej przyswoić słowa z którymi każdy znajdzie jakąś myśl wspólną (i przypuszczam, że nie jedną). Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że artyści (zwłaszcza klawiszowiec Włodzimierz Tyl) trwają w głębokiej fascynacji do starych partii Van Halen…
Zadziwiający jest przeskok z Poste Restante do Króla Żebraków – mamy wrażenie od klasycznego rocka teleportować się niemalże we wczesny punk, gdzie gitary szaleją w iście „brudnym” stylu, a wokal – pomijając warsztatowy kunszt i niemal chóralny styl – zdaje się za moment krzyknąć Punk’s not Dead!
Pisałem coś o przeskokach? Przygotujcie się na kolejną dawkę, gdyż ze starego garażu okupowanego przez punkową załogę przenosimy się na rockową salę balową, gdzie w rytmie utworu Esemes mamy okazję przytulić ukochaną i na chwilę odpłynąć. Co prawda – według mnie – utwór jest trochę za bardzo przesłodzony i … nienaturalny, obcy w stosunku do całej płyty. Nie jest to jedyna ballada na liście, towarzyszy jej jeszcze piosenka Tajemnice (w samym rytmie, wokalu i tempie jak najbardziej pasująca i idealnie komponująca się do całości krążka) oraz Nienasyceni (ta z kolei początkowo nieco zdaje się odbiegać od całości, w dalszej części jednak przyśpiesza i daje radę).Podsumowując zdecydowanie polecam starym i młodym fanatykom rocka – starym, by mogli powrócić wspomnieniami do stylistyki złotego, polskiego rocka, a młodym, by mogli go poznać w nowej, nieco nowocześniejszej formie zawierającej jasny przekaz tekstowy.

27.12.2017

album " Respekt": KORPUS-u w Metal Tample Respekt" album of KORPUS in Metal Tample